Aktualności

14 policjantów szukało mężczyzny, który zrobił głupi żart

Data publikacji 02.04.2025

Wczoraj tuż po 21 na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna, twierdząc, że został pobity. Zgłaszający nie podał swojej dokładnej lokalizacji, poinformował jedynie o tym, jakie budynki widzi wokół siebie. 14 policjantów z Grajewa przez dwie godziny szukało pobitego. Ostatecznie okazało się, że to głupi primaaprilisowy żart. Policjanci ustalają zakres odpowiedzialności mężczyzny. Zgodnie z art. 66 §1 Kodeksu wykroczeń za bezpodstawne wywołanie alarmu lub zgłoszenie nieprawdziwej interwencji grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna do 1500 zł.

Aż 14 policjantów z Grajewa przez blisko dwie godziny szukało mężczyzny, który zadzwonił na numer alarmowy. Zgłaszający poinformował, że został pobity, jest mu zimno i nie wie, gdzie się znajduje. Mężczyzna podał też opis budynków, które widział w momencie zgłoszenia. Policjanci od razu udali się we wskazane miejsce, jednak nikogo tam nie było. Przez dwie godziny 14 mundurowych szukało rzekomego pobitego, z którym w tym czasie nie było kontaktu. Dopiero po dwóch godzinach zgłaszający zadzwonił do dyżurnego policji podając informację, która pozwoliła funkcjonariuszom ustalić jego lokalizację. Ostatecznie patrol ujawnił go leżącego w rejonie Parku Niepodległości. Udawał nieprzytomnego, jednak po chwili wstał i zaczął się śmiać, twierdząc, że to tylko primaaprilisowy żart. Jak się okazało 57-latek był pod wpływem alkoholu. Został przekazany pod opiekę rodziny. Policjanci ustalają teraz zakres jego odpowiedzialności. Zgodnie z art. 66 §1 Kodeksu wykroczeń za bezpodstawne wywołanie alarmu lub zgłoszenie nieprawdziwej interwencji grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna do 1500 zł.

Powrót na górę strony